Choć niedosłuch kojarzy nam się głównie z koniecznością podgłaśniania telewizora, jego skutki sięgają znacznie głębiej – aż do struktur naszego mózgu. O tym, dlaczego zwlekanie z badaniem słuchu przyspiesza procesy otępienne, jak nowoczesna technologia Bluetooth zastąpiła „wielkie beżowe aparaty” i dlaczego rehabilitację słuchu należy zacząć, zanim zapadnie całkowita cisza, rozmawiamy z Magdaleną Adamczyk, protetykiem słuchu z gabinetu SZEMA Aparaty Słuchowe.
– Często myślimy o słuchu tylko w kategorii uszu, ale specjaliści podkreślają, że „słyszymy mózgiem”. Jak brak stymulacji dźwiękowej wpływa na nasze funkcje poznawcze i czy to prawda, że nieleczony niedosłuch może przyspieszać procesy otępienne?
– Tak to jest prawda. Często mówimy że słyszymy mózgiem, bo uszy to takie nasze drzwi do tego mózgu. Ucho jest trochę takim pośrednikiem, odbierając fale dzwiękowe zamieniając je później w impulsy elektryczne, ale to mózg je przetwarza w ułamkach sekundy. Sam mózg pozwala skupić się np. nam na rozmowie, jednocześnie ignorując hałasy dochodzące z różnych stron. Brak stymulacji dzwiękowej faktycznie może powodować w przyszłości skutki psychologiczne takie jak depresja, poczucie izolacji oraz niski stopień samooceny. Osoby niedosłyszące, muszą wkładać więcej wysiłku w przetwarzanie dzwięku przez co prowadzi to do nadmiernego obciążenia mózgu. Co za tym idzie nieleczony niedosłuch jest przyczyną demencji i problemów otępiennych w przyszłości. Dlatego tak ważna jest profilaktyka w postaci podstawowego badania słuchu.
– Wiele osób unika badania z obawy przed „wielkim, beżowym aparatem za uchem”. Jak bardzo technologia zmieniła się w ostatnich latach i czy nowoczesne rozwiązania są faktycznie tak dyskretne, jak obiecują reklamy?
– W ostatnich latach rozwój technologii w aparatach słuchowych znacznie przyspieszył, a miało na to wpływ zastąpienie analogowych aparatów słuchowych, cyfrowymi. Cyfrowe przetwarzanie sygnału/dźwięku zrewolucjonizowało aparaty słuchowe, umożliwiając naukowcom i producentom stworzenie inteligentnego oprogramowania i opracowania zaawansowanych algorytmów, które doprowadziły do znaczącego usprawnienia rozumienia mowy w głośnym otoczeniu i redukcji sprzężeń zwrotnych.
Technologia Bluetooth w aparatach słuchowych zmienia codzienne życie milionów osób. Dzięki niej użytkownicy mogą cieszyć się lepszą jakością dźwięku, większą wygodą oraz łatwiejszym dostępem do nowoczesnych rozwiązań technologicznych. Mamy dziś na rynku naprawdę wiele rozwiązań, odpowiadających na potrzeby różnych pacjentów w przeróżnym stadium niedosłuchu.
– Jakie są pierwsze, subtelne sygnały, których nie powinniśmy ignorować w codziennym życiu? Czy to, że „wszyscy wokół zaczęli niewyraźnie mówić”, to już moment, w którym należy zapisać się na wizytę?
– Często jest tak, że przez długi czas nie zwracamy uwagi na to, że mózg nie wychwytuje dźwięków tak jak kiedyś. W ten sposób możemy trafić pod opiekę medyczną dopiero wtedy, gdy wada będzie już znaczna. Zmiana nie zachodzi z dnia na dzień, tylko często potęguje się na przestrzeni lat. W większości przypadków utrata słuchu następuje stopniowo. Nie potrafimy sami zdiagnozować naszego ubytku, gdyż rekompensujemy go prosząc naszych rozmówców o głośne mówienie lub słuchając głośniej radia i telewizji. Dlatego warto się zdiagnozować niezwłocznie po zauważeniu objawów takich jak proszenie o powtórzenie, częste podgłaśnianie telewizora, ale również profilaktycznie co 2-3 lata, a w przypadku osób po 50 roku życia co rok. Badanie słuchu jest krótkie i bezbolesne. Warto się badać.
– Słuch to nasze główne narzędzie komunikacji. W jaki sposób pogarszający się słuch wpływa na nasze relacje z bliskimi i dlaczego osoby z niedosłuchem często powoli wycofują się z życia towarzyskiego?
– Tak jak już wspomniałam wcześniej, ubytek słuchu może powodować skutki psychologiczne takie jak depresja, poczucie izolacji czy niski stopień samooceny. Problemy z komunikacją związane z pogorszeniem słuchu, mogą być przyczyną stresów w domu i w pracy. Osoby dotknięte niedosłuchem statystycznie częściej chorują na depresję, oraz częściej występują u nich stany depresyjne. Już nawet w grupie osób z łagodnym niedosłuchem, odsetek depresji jest dwa razy większy niż u osób z prawidłowym słuchem. Dobry słuch kojarzy się trochę z takim dobrostanem psychicznym i fizycznym.
– Czy badanie słuchu to domena wyłącznie seniorów? Od jakiego wieku i jak często zdrowa osoba powinna profilaktycznie pojawiać się w gabinecie protetyka słuchu?
– Około 10 proc. populacji ma znaczący ubytek słuchu, z czego 20 proc. to ludzie w wieku 40-60 lat. Tak naprawdę niedosłuch dotyczy również najmłodszych co często obserwujemy w naszych gabinetach protetycznych. Ze względu na powszechny hałas jaki nas otacza oraz używanie słuchawek i styl życia, problemy ze słuchem coraz częściej dotyczą osób młodych i w średnim wieku. Dlatego uważam, że ważna jest świadomość oraz profilaktyka od najmłodszych lat.
Proszę pamiętać że u dzieci badania przesiewowe wykonuje się już po narodzinach, a w późniejszym okresie należy je powtarzać, jeśli pojawiają się trudności w rozwoju mowy czy uczeniu się. U dorosłych zaleca się kontrolę co 3–5 lat, nawet bez zauważalnych objawów. Osoby po 50. lub 60. roku życia powinny badać słuch regularnie, najlepiej raz w roku, ponieważ ryzyko niedosłuchu rośnie wraz z wiekiem.
Dodatkowo obowiązkowe, co pewien czas badania wykonują osoby narażone zawodowo na hałas – np. pracownicy budowlani, fabryczni czy muzycy. Musimy pamiętać, że częstsze kontrole są zalecane osobom z chorobami przewlekłymi, takimi jak cukrzyca, nadciśnienie czy schorzenia uszne, które mogą w pewien sposób przyspieszać utratę słuchu.
– Dlaczego zwlekanie z protezowaniem słuchu przez 5-10 lat (co jest statystyczną normą) jest tak ryzykowne dla skuteczności późniejszej rehabilitacji?
– Bardzo często zwlekamy z protezowaniem słuchu, gdyż kolokwialnie niedosłuch nas nie boli. Często zgłaszamy się na badanie słuchu zbyt późno, to znaczy że ryzyko deprywacji czyli stopniowego zanikania słuchu jest tak duże że proces rehabilitacji już nie następuje. Często słyszę w gabinecie słowa pacjentów – jak ogłuchnę założę aparat. Wtedy przypominam pacjentom, że aparaty zakładamy na uszy, które jeszcze słyszą odwołując się też do podobnego zmysłu jakim jest wzrok. Okulary zakładamy mając wadę wzroku i tak jest też w przypadku aparatu słuchowego.
Im szybciej zaczniemy rehabilitacje słuchu aparatem, tym szybciej wrócimy do pełnej sprawności naszego mózgu.






















