Radni PiS proponują, by obiekt przy ul. Drzymały służył osobom starszym jako miejsce spotkań i aktywności kulturalnej – prezydent miasta mówi „nie”, argumentując to brakiem środków i ogromnymi kosztami remontu. Mieszkańcy obawiają się, że sprzedaż doprowadzi do trwałego wyłączenia budynku z życia miasta.
Radny Roman Sondej: seniorzy i kultura w sercu miasta
Radni klubu Prawa i Sprawiedliwości podczas wczorajszej sesji Rady Miasta zaproponowali, aby starą siedzibę Miejskiego Centrum Kultury przy ul. Drzymały przeznaczyć na potrzeby osób starszych. Ich zdaniem budynek mógłby stać się miejscem, w którym seniorzy spędzaliby wspólnie czas – organizując warsztaty, spotkania i wydarzenia kulturalne. Przy okazji można byłoby planować coroczny, etapowy remont obiektu, dzięki czemu z biegiem lat stopniowo poprawiałby się jego stan techniczny.
Jan Kaczanowski, wiceprzewodniczący Rady Miasta, w wypowiedzi dla Radia Gorzów stwierdził, że „budynek przy Drzymały to interesująca propozycja” i warto go zagospodarować z myślą o potrzebach starszych mieszkańców.
Prezydent: Remont wymaga milionów, sprzedaż to jedyna opcja
Innego zdania jest prezydent Gorzowa, Jacek Wójcicki. Jeszcze podczas wczorajszej sesji wskazywał, że miasto nie ma w planach remontu budynku przy ul. Drzymały, a potrzeby jego odnowienia byłyby „konieczne” dla jakiegokolwiek nowego przeznaczenia. Według prezydenta koszty takiej inwestycji byłyby ogromne i sięgające dziesiątek milionów złotych, a budżet miejski nie posiada na to środków.
Wójcicki tłumaczy, że aktualnie pilniejszym wyzwaniem jest inna duża inwestycja – remont dawnego ratusza przy ul. Obotryckiej, której koszt szacowany jest nawet na około 100 mln złotych. Brak zewnętrznych funduszy sprawia, że miasto nie może równocześnie podejmować kolejnych dużych projektów.
Z tego powodu prezydent zaproponował, aby budynek przy ul. Drzymały wystawić na sprzedaż – w nadziei, że nowy właściciel znajdzie sposób na jego rewitalizację lub wykorzystanie.
Obawy mieszkańców: Co jeśli budynek zostanie sprzedany?
Niektórzy mieszkańcy Gorzowa wyrażają jednak obawy związane z tą propozycją. Ich zdaniem, jeśli obiekt trafi w prywatne ręce, nowy właściciel może nie mieć pomysłu ani środków na jego rewitalizację. Obawiają się, że będzie jedynie czekał, aż budynek ulegnie dalszej degradacji, aż stanie się na tyle zniszczony, że konieczne będzie jego wyburzenie – co oznaczałoby utratę kolejnej części lokalnej historii i przestrzeni społecznej.
Tę dyskusję władze miasta i radni będą nadal prowadzić publicznie, a temat dawnej siedziby MCK prawdopodobnie pojawi się jeszcze na kolejnych posiedzeniach komisji i sesji Rady Miasta.



















