Ogólnopolska burza wokół zarobków w służbie zdrowia dotarła do Gorzowa. Po głośnej aferze w Warszawie, w której 28-letni medyk zarobił 1,6 mln zł, Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie musiał odkryć karty. Wyniki mrożą krew w żyłach: gorzowski rekordzista zarobił aż 2,3 mln zł w ciągu roku, a próg miliona złotych przekroczyło dwudziestu czterech lekarzy.
Stołeczny skandal wywołał lawinę w całej Polsce
O zarobkach w publicznej ochronie zdrowia zrobiło się głośno za sprawą Dawida Kacprzyka z Warszawskiego Szpitala Południowego. Gdy wyszło na jaw, że 28-letni lekarz i zarazem stołeczny radny zarobił w ciągu roku 1,6 mln zł – pełniąc przy tym funkcję koordynatora SOR-u bez pełnej specjalizacji – w kraju wybuchł skandal. Powstały wątpliwości, czy fizycznie da się wypracować liczbę godzin odpowiadającą tak astronomicznej kwocie.
Sprawą natychmiast zajęła się Sieć Obywatelska Watchdog Polska, wysyłając wnioski o udostępnienie informacji publicznej do ponad 1,3 tys. placówek medycznych w całym kraju. Choć część szpitali zasłaniała się tajemnicą handlową, nacisk społeczny przyniósł efekty. Do ujawnienia swoich finansów został zmuszony m.in. szpital w Gorzowie.
Gorzowski rekordzista pobił Warszawę: 2,3 miliona w rok
Dane przedstawione przez Wielospecjalistyczny Szpital Wojewódzki w Gorzowie pokazują, że warszawskie stawki nie były odosobnionym przypadkiem. W ciągu jednego roku gorzowska lecznica przeznaczyła na wypłaty dla 505 lekarzy świadczących usługi na rzecz placówki łącznie aż 156,1 miliona złotych.
Na szczycie listy płac znalazł się rekordzista, który pobił wynik warszawskiego medyka, zgarniając 2,3 miliona złotych w jeden rok. To jednak nie jedyny „milioner” w gorzowskiej lecznicy:
– 24 lekarzy przekroczyło próg 1 miliona złotych rocznego dochodu,
– 21 lekarzy zarobiło ponad 700 tysięcy złotych,
– 102 medyków mogło pochwalić się roczną pensją przekraczającą 500 tysięcy złotych.
Co ciekawe, elitarna grupa 24 najlepiej opłacanych lekarzy pochłonęła aż 21 procent całego budżetu płacowego przeznaczonego dla medyków w gorzowskim szpitalu.
Dwa światy w jednym szpitalu: Kontrakty i „posiłki” z zewnątrz
Mogłoby się wydawać, że praca w gorzowskim szpitalu gwarantuje milionowe zyski każdemu medykowi. Statystyki pokazują jednak ogromne rozwarstwienie. Aż 159 lekarzy zarobiło w analizowanym okresie poniżej 100 tysięcy złotych rocznie.
Z czego wynika taka przepaść? Nie są to etatowi pracownicy, lecz lekarze kontraktowi przyjeżdżający do Gorzowa z zewnątrz – brać pojedyncze dyżury, zastępstwa lub świadczyć unikalne konsultacje specjalistyczne. Borykając się z gigantyczną luką kadrową na kluczowych oddziałach, takich jak SOR, kardiologia czy chirurgia, szpital jest zmuszony przystawać na dyktowane przez specjalistów rynkowe stawki, aby w ogóle utrzymać ciągłość pracy.
Jawność w lecznicach i pytania o przyszłość systemu
Ujawnienie gorzowskich danych to kolejny krok w ogólnokrajowej batalii o przejrzystość w finansowaniu ochrony zdrowia ze środków publicznych. Dla pacjentów to jasny sygnał, jak ogromne kwoty z ich składek trafiają na utrzymanie kadry medycznej.
Z jednej strony wysokie wynagrodzenia dla wybitnych fachowców ratujących życie nie powinny dziwić. Z drugiej jednak strony – tak ogromne rozwarstwienie i drenowanie szpitalnych budżetów przez rekordowe kontrakty budzą poważne pytania o stabilność finansową lokalnych placówek i przyszłość całego systemu ochrony zdrowia.


















